bazGRANIE: Wiedźmin 3, albo Wiesława opisanie

Wszyscy na to czekali. Zdecydowałem się na to w ostatniej chwili – pojechałem tuż przed północą do pobliskiego EMPiK-u by zdobyć obiekt pożądania każdego gracza.

Przygotowanie do walki

Nie obyło się jednak bez przygód. Instalacja zajęła zdecydowanie za długo. Liczyłem na to, że te kilka minut po pierwszej będę mógł wejść z buciorami do świata wykreowanego przez Sapkowskiego, ale nie… widocznie buk tak chciał.

Pozostały czas instalacji… Teraz już 227 minut… #witcher3 #wieslaw #wiedzmin

A post shared by Ja Pańczyk (@japanczyk) on

W międzyczasie przejrzałem rzeczy z pudełka. Szału nie ma. Szczególnie rozczarowało mnie szalenie grube kompendium, które ma 16 stron łącznie ze spisem treści. Cóż… jak wspominam dodatki z Edycji Kolekcjonerskiej pierwszego „Wiedźmina” to mi się łezka w oku kręci. Zawsze można jednak zaopatrzyć się w „Wiedźmin. Kompendium o świecie gier”. Z tego, co przejrzałem w sklepie, całkiem ładnie wydane, dużo obrazków i ładne opisy wszystkiego. Jak ktoś ma na zbyciu 70 złotych, to na pewno ładnie będzie wyglądało na półce.

wiedzmin-kompendium-o-swiecie-gier-b-iext28945553

„Monstrum, albo wiedźmina opisanie” No… prawie

To jednak, z czego jestem zadowolony, to mapa, która wygląda jak te, które można było kiedyś znaleźć w pudełkach RPG-ów BioWare – „Baldur’s Gate” czy „Icewind Dale”. Całkiem miła rzecz – zobaczymy, czy przyda się lub zastąpi mapę z gry. Naklejki pominę milczeniem, chociaż pewnie znajdą się amatorzy takich pierdółek.

Geralt rusza do akcji

Jak wspomniałem na początku – nie miałem zamiaru kupować „Wiedźmina 3”. Pomyślałem, że poczekam, aż hype opadnie, i tym razem nie poczuję się jak frajer, kupując za pół roku Edycję Rozszerzoną, która zawartością będzie przewyższała Edycję Kolekcjonerską (tak, CDP, dalej nie jestem w stanie wam wybaczyć tego, jak wyglądała ER „Wiedźmina 1”, a jak wyglądała moja kolekcjonerka).

CDP Red przyzwyczaiło nas już do stylowych rysowanych animacji oraz do fantastycznych filmików wprowadzających od Tomka Bagińskiego i Platige Image. W grze rolę Intro pełni wideo zatytułowane „The Trial”. Skromnie uważam, że animacja nie tylko dorównuje tej od Blizzarda, ale i ją przewyższa.

Poza tym trailerem dostaliśmy jeszcze „Killing Monsters”, który był dla mnie naprawdę fantastyczną zapowiedzią gry, TV Spot z polowaniem na gryfa oraz „Night to Remember” jako launch trailer. Zaskakująco dużo, ale machina reklamowa została napędzona i w tydzień od zniesienia embarga na recenzje, liczba pre-orderów wzrosła z miliona (sic!) do półtora miliona!

Ale, ale! Wracamy do samego „Dzikiego Gonu”. Samej gry oczywiście nie mogę już teraz ocenić, jednak pierwsze wrażenie wywarła na mnie rewelacyjne. Wiem, że wielu ludzi narzekało na „Wiedźmina 2”, sterowanie itp. Tutaj wszystko zostało podane w rewelacyjnym wprowadzeniu, które odbywa się w Kaer Morhen. Najbardziej w tej sekwencji chyba rozbawił mnie komentarz Geralta po wyjściu na balkon, z którego rysuje się piękna górska panorama. Twórcy okazali się bezkrytyczni i sami zachwycają się swoim dziełem w słowach: Cholera… jednak ładna jest ta nasza przełęcz. Grafika jest piękna, co widać na poniższym screenie i developerzy rzeczywiście nie mają się czego wstydzić. Zdecydowanie nie wygląda jak downgrade.

witcher3 2015-05-19 22-59-11-91

Yup, Wiesiek wygląda obłędnie

Poszło!

Pierwotnie odniosłem wrażenie, że CDP Red przestraszyło się „Dragon Age: Inkwizycja” na jesieni – stąd przesunięcie premiery na styczeń. „DA:I” okazało się niesamowitym komercyjnym sukcesem i zaskoczeniem – wątpię, żeby ludzie spodziewali się gry tak kompletnej i wypełnionej taką ilością contentu (mimo, że wtórnego). Tutaj sytuacja wygląda jeszcze lepiej. Każdy jeden quest jest sfabularyzowany w interesujący, słowiański, jeśli tak można to ująć, sposób. Dzięki temu nie mamy wrażenia, że kolejne questy to przynieś, zanieś, pozamiataj. Już na samym początku gry dostajemy questa, żeby odzyskać zagubioną… patelnię. Nie pozostaje mi nic innego jak mieć nadzieję, że dalsza część gry jest równie interesująca.

Ilość czasu, jaką spędziłem na zadaniach w samym Białym Sadzie (początkowa lokacja) pozwala sądzić, że przejście gry rzeczywiście zajmie obiecane przez twórców dziesiątki godzin. Trochę mnie to przeraża, bo „Dragon Age: Inkwizycja” zjadł mi jakieś 70 godzin życia (fuck you shards, fuck you Hissing Wastes), a Dziki Zgon, jak pieszczotliwie ludzie nazywają trzecią część przygód Wiesława, wygląda zdecydowanie bardziej interesująco w kontekście obserwowania fabuły. Zresztą samo włóczenie się po świecie jest wspaniałą rozrywką. Słuchanie tekstów rzucanych przez przechodniów i mieszkańców, podziwianie każdej jednej chaty i jej wnętrza oraz poznawanie kolejnych interesujących postaci – to coś, czego w tej grze raczej nie braknie.

Martwi mnie jednak jedna rzecz – pograłem już kilka godzin i ciężko przedstawić mi jakąś konkretną opinię na temat tej gry. Z pewnością grało mi się przyjemnie. Walka jest intuicyjna i nie sprawia problemu, questy są sympatycznie opisane (chociaż brakuje mi tego Jaskrowego pióra z „dwójki”). Wszystko wydaje się być na swoim miejscu. Więc co jest nie tak? 

Na chwilę obecną nie wiem. Może będę w stanie odpowiedzieć na to pytanie po zakończeniu przynajmniej wątku głównego albo któregoś kolejnego aktu. Mam jednak nadzieję, że są to jedynie moje niczym nieuzasadnione obawy.

PS. Na zakończenie pozostałe trailery!