Kim jest dzisiaj Superman? – Komiksonomia #3

Nigdy nie przepadałem za Supermanem jako bohaterem. W końcu to harcerzyk z przepakowanymi mocami, który jest w stanie wszystkiemu sprostać. Okazuje się jednak, że pomysły scenarzystów nie kończą się na rzucaniu kolejnych coraz silniejszych przeciwników przeciwko ostatniemu Kryptończykowi. Opowiem wam więc kim jest Superman dzisiaj.

Superman razem z Batmanem jest jedną z tych postaci, które znają wszyscy, to element dzisiejszej popkultury i nawet największy laik, czy osoba, która była zamknięta w komorze hibernacyjnej przez ostatnie 50. lat o nich słyszał. Małe przypomnienie dla ludzi nieinteresujących się tematem chyba jednak nie zaszkodzi.

O tym zdziwionym panu, nie będziemy dzisiaj rozmawiać

Kim więc jest Superman?

Supermana wymyślili Jerry Siegel i Joe Shuster jeszcze w ’33 roku będąc w liceum. Wtedy jednak protagonista był bezdomnym, który pod wpływem tajemniczej mikstury został obdarzony telepatycznymi mocami i zamarzył sobie o dominacji nad światem. Pomysł szybko wylądował w koszu, a jedynym śladem po nim jest opowiadanie w czasopiśmie Science Fiction #3. Superman szybko przerodził się w bohatera walczącego z przestępczością. Oczywiście zanim stał się tym gościem, którego teraz widujemy na komiksowych kadrach w obcisłych rajtuzach i z „S” na klacie minęło kolejnych kilka lat. W międzyczasie pojawił się znajomy koncept, wysłania dziecka w przeszłość, wybuchająca Ziemia (jeszcze nie Krypton), przez ostatnich żyjących ludzi, oraz jego adopcji przez Sama i Molly Kentów, którzy znaleźli opuszczonego noworodka.

Ostatecznie Superman pojawił się w 1938 roku w znamienitym numerze Action Comics #27 w wersji niewiele odbiegającej od obecnie nam znanej. Za dnia był reportem Daily Planet – Clarkiem Kentem, a gdy ludzkość potrzebowała pomocy, jako Superman – niezniszczalny obcy z planety Krypton, leciał na pomoc. Już w pierwszym numerze pojawiła się Lois Lane, która traciła dla niego głowę, nie zdając sobie sprawy, że jej ciamajdowaty kolega, Clark to jedna i ta sama osoba.

This slideshow requires JavaScript.

Superman Rebirth!

Dobra, ale co z Supermanem teraz? Przez lata trochę wyewoluował, a jego związek z Lois Lane skończył się małżeństwem. To wszystko jednak zostało wrzucone do kosza przy restarcie jakim była inicjatywa New 52 (więcej wspomniałem o tym we wpisie o DC Rebirth). Czy aby na pewno? Okazuje się, że po wydarzeniu nazwanym Convergance klasyczna wersja Supermana, wraz z żoną i synem, powróciła do tej samej rzeczywistości co Superman z New 52.

To wszystko wygląda na bardzo skomplikowane, ale sposób w jaki jest przedstawione czytelnikowi w komiksie zwyczajnie intryguje.

Tyle zostało z Supermana z „New 52”

Wystarczy wam wiedzieć, że Superman z New 52 ginie bohatersko ratując po raz kolejny Ziemię, a klasyczny Superman postanawia ujawnić się i zająć jego miejsce jako obrońca ludzkości. Pierwszy numer służy jako doskonałe wprowadzenie. Superman przylatuje na grób swojego poprzednika, gdzie spotyka Lanę Lang. Co prawda nie czytałem poprzednich przygód Clarka Kenta z tego świata, jednak sposób w jaki go pożegnano na łamach Superman Rebirth #1 jest wręcz wzruszający. To takie delikatne przekazanie pałeczki, z którego wszyscy powinni być zadowoleni.

Powrót Supermana

Zanim przejdę dalej musicie wiedzieć, że miłośnicy Supermana mogą go śledzić aż w dwóch seriach. Pierwsza to Actions Comics, które jest nieprzerwanie wydawane od 1938 r. i obecnie ma już #973 numer na liczniku, druga to Superman gdzie ponownie zaczeto numeracje od #1. Póki co pierwsza skupia się głównie na akcji z Supkiem, druga poszła zaś w stronę relacji rodzinnych Supermana i przygodach z synem, Johnatanem.

W Action Comics bodźcem do ponownego przywdziania peleryny przez Supermana jest Lex Luthor, który po śmierci poprzedniego bohatera, postanawia zostać nowym Supermanem i przywdziewa zbroję z kryptońskim symbolem nadziei. Konflikt pomiędzy prawdziwym Supermanem, któremu nikt nie ufa, bo przecież… przed chwilą zginął, a Lexem Luthorem, który jest dobry, ale dla tego Supka był arcy-wrogiem szybko narasta i eskaluje. Nie ma jednak szansy się wystarczająco rozwinąć bo na drodze obu staje Doomsday. Na dokładkę okazuje się, że pojawia się również Clark Kent, który wcale Supermanem nie jest.

This slideshow requires JavaScript.

Zastanawiam się czy mantrą komiksowych twórców jest skomplikować wszystko do tego stopnia, że czytelnik czuje się zagubiony i zaintrygowany.

W każdym razie historia pisana jest na tyle ciekawie, że te wszystkie skomplikowane elementy szybko schodzą na dalszy plan, a zaczynają nas intrygować stawiane przez scenarzystę pytania – czy Lex Luthor z tego świata jest zły, tak jak jego pierwowzór, kim jest Clark Kent (bo przecież nie Supermanem!), kto wykorzystuje Doomsday’a i kto go uwolnił. Pytań z każdym numerem jest coraz więcej, a kolejne story arc’i są coraz bardziej interesujące.

Póki co na żadne z tych pytań nie dostało jeszcze odpowiedzi, jednak zdaje się, że zbliżają się one wielkimi krokami.

Superman i jego syn

Batman i Superman oraz ich synowie

W Superman pierwsze zeszyty przedstawiają historię bardziej jakby z punktu widzenia 10-letniego Johnatana Kenta – syna Clarka i Lois. Chłopak nie obudizł w sobie jeszcze wszystkich mocy, a w dodatku zarówno on jak i ojciec nie są w stanie do końca ogarnąć jak one funkcjonują. W jednej chwili więc Johnatana nic nie rusza, a w drugiej traci przytomność spadając z drzewa.

Każdy z zeszytów Supermana pisany przez Petera J. Tomasiego jest rewelacyjną lekturą – pięknie rysowane relacje ojca z synem sprawiają, że chce się sięgać po kolejne numery. W dodatku Jon jest niesamowicie uroczym dzieciakiem, którego nie da się nie lubić. Najlepiej z tego wszystkiego wypada chyba Superman #7 gdzie Clark postanawia wziąć sobie wolne i wybrać się z rodziną na festyn. Oczywiście tak prosto się to nie kończy i podczas festynu nasz bohater dwoi się, żeby Lois nie spostrzegła, że Supek angażuje się w jakieś bohaterskie działania. Całość ilustrowana przepięknymi rysunkami Jorge Jimeneza i pochłania się to w ekspresowym tempie. Zwyczajnie nie da się nie czekać na kolejne przygody TAKIEGO Supermana.

Niewiarygodnie zabawnie wyglądają też początki relacji pomiędzy Damianem Waynem, synem Batmana, a Jonem. To jak bardzo nie idzie im współpraca między sobą jest przekomiczne, a wszelkie starania ich ojców by relacja między nimi przerodziła się w coś więcej niż rywalizację spełzają na niczym. Ale co począć – to nastolatkowie, więc koniec z kadru obok nikogo raczej nie zaskoczy (miny ojców bezcenne!).

Syn taki zabawny!

Bohater na miarę naszych czasów

Superman istnieje od ponad 75. lat więc istniała duża szansa, że nie będzie pasował do zmieniających się czasów. W jakiś jednak sposób udało się samej postaci nadać wartości ponadczasowe – poczucie sprawiedliwości, określoną moralność, troskę o rodzinę. Co ważniejsze jednak Clark Kent, a tym samym jego alter-ego, Superman, nie jest harcerzykiem zgoła dobrym i bez skaz. Potrafi być wściekły i wymienić się ciosami z Batmanem czy naskakuje na Lexa, gdy ten używa bezkarnie jego symbolu.

Najważniejsze jest jednak to, że jego historie po tylu latach potrafią angażować. Nie jest żadną wydmuszką, która sobie lata i nawala się z wrogami – jest bardziej ludzki niż wielu innych bohaterów, a jego troska o swoją rodzinę sprawia, że z zapałem śledzimy jego opowieść.