Gõng xǐ fā cái, czyli kilka faktów o chińskim nowym roku

Chiński Nowy Rok już dawno za nami, ale postanowiłem odrobinę zgłębić temat i podzielić się kilkoma ciekawostkami nt. całego wydarzenia.

Samo pojęcie Chińskiego Nowego Roku może być postrzegane jako błędne, bo wydarzenie nie jest obchodzone jedynie w Chinach, ale i w wielu innych krajach – Korei, Tajlandii, Wietnamie, Japonii czy nawet Filipinach. Coraz częściej zresztą święto wychodzi poza granice Azji i zyskuje wymiar ogólnoświatowy. Poza tym samo wydarzenie oparto na kalendarzu księżycowym, więc bardziej adekwatną nazwą jest Księżycowy Nowy Rok. Zresztą w tej formie – Lunar New Year wydarzenie to rozpoznawalne jest na całym świecie.

W przeciwieństwie do naszej jednodniowej sylwestrowej imprezy i kaca następnego dnia, Księżycowy Nowy Rok i celebracje z nim związane trwają aż 15 dni. Cały ten okres nosi nazwę Festiwalu Wiosny i każdy, kto kupuje rzeczy z AliExpress wie, że na przesyłki w tym okresie raczej nie ma co liczyć. Wszyscy zwijają się do domów, by spędzić ten czas z rodziną. Zacznijmy jednak od początku!

Skąd ten zodiak?

Rok, który właśnie się rozpoczął nazwany jest Rokiem Koguta. Ten, który się skończył był rokiem przewrotnej Małpy, a przyszły minie nam pod znakiem niezastąpionego Psa. Te wszystkie zwierzęta są związane z chińskim zodiakiem, a cały cykl kalendarza księżycowego obejmuje aż 60 lat! Do tego wrócimy jednak później. Tymczasem warto, żebyście poznali krótką, aczkolwiek ciekawą legendę związaną z powstaniem chińskiego zodiaku. Podobno jest to jedna z najstarszych chińskich legend. Ja poznałem ją lata temu, jeszcze jako fan anime, oglądając Fruits Basket. Oczywiście jak to z legendami bywa – wersji jest wiele, ale ogólny zarys wydarzeń pozostaje ten sam.

Wszystko zaczęło się od bóstwa chińskiego panteonu – Nefrytowego Cesarza. Ten zależnie od interpretacji jest pierwszym bogiem, jego następcą albo innym tworem bogatej wyobraźni starożytnych cywilizacji. Wersji tego co nastąpiło dalej jest wiele – pewne jest to, że Cesarz zaprosił na swój dwór zwierzęta, a Kot został wyrolowany przez Szczura. Jak do tego doszło?
Cóż… po otrzymaniu zaproszeń wszystkie zwierzaki (sztuk trzynaście) zaczęły przygotowania do podróży. Kot jednak stwierdził, że się jeszcze prześpi, w końcu przecież ma czas! Poprosił więc swojego najlepszego kumpla, Szczura, żeby ten obudził go, kiedy będzie pora wyruszyć w drogę. Zakompleksiony gryzoń stwierdził, że obecność Kota z pewnością przyćmi jego skromną szczurzą osobę i olał jego prośbę. W ten oto sposób koteł nie dotarł na miejsce, a Nefrytowy Cesarz nie miał szansy docenić jego uroku. W ramach zachwytu nad przymiotami pozostałych zwierzaków podzielił pomiędzy nimi rok kalendarzowy, zgodnie z kolejnością w jakiej dotarły na miejsce. Taka oto jest historia chińskiego zodiaku. Przy okazji też dowiadujemy się dlaczego koty ganiają za szczurami, trwając w odwiecznym konflikcie.

W wietnamskiej wersji mamy twist. Kot zastąpił Królika na liście zwierzaków, które dotarły na miejsce. Dlaczego? Ciężko orzec. Wikipedia twierdzi, że to ze względu na podobieństwo starochińskiego słowa mao (królik) i wietnamskiego meo (kot).
Jedna z wersji historii opowiada nawet, że to sam Budda zaprosił do siebie wszystkie zwierzęta, kiedy opuszczał Ziemię. Na miejsce spotkania dotarło jedynie 12 zwierzaków, które tworzą teraz zodiak.
Jeśli macie ochotę poznać szczerzej historię z rzeką to znajdziecie ją poniżej:

Więc co z tym Rokiem Koguta?!

Ten miły pan to Nefrytowy Cesarz

Cóż… internety mówią, że sporo wyzwań! Wraz z nimi ma pojawić się też energia do ich realizacji, więc nie ma się czego obawiać.
Koguty jednak, poza tym, że są pracowite i budzą wszystkich z pierwszym brzaskiem poranka są też kłótliwe i agresywne, co zwiastuje… no cóż – możliwe kłótnie. Ile stron, tyle barwnych opisów. Czas zweryfikuje, czy cokolwiek z tego się sprawdzi.
Najważniejsze jest to, żeby skupiać się na pozytywach i działać, a każdy rok będzie pełen energii i zrealizowanych planów. Miejmy nadzieję, że Kogut jest mniej przewrotny niż poprzedzająca go Małpa (Wielka Brytania i prezydent Trump pozdrawiają).

Ten miły pan to Nefrytowy CesarzInteresujące w chińskiej astrologii jest to, że znak zodiaku wskazuje sposób, w jaki postrzegają cię inni lub w jaki ty sam/a chcesz być postrzegany/a. Nie ma tam definicji osobowości jak w naszym europejskim horoskopie. W ogóle sprawa jest zdecydowanie bardziej skomplikowana, bo prócz podstawowego znaku określanego na podstawie roku urodzenia dochodzą trzy kolejne. Wewnętrzny znak określany na podstawie miesiąca, prawdziwy na podstawie dnia i sekretny na podstawie godziny. Wszystkie te znaki pozwalają w przybliżeniu określić datę urodzenia. Słysząc więc, że ktoś urodził się w roku Smoka Ziemi, miesiącu Węża, dniu Tygrysa i godzinie Małpy wiemy, że datą urodzenia będzie sobota w maju 1988 między 15:00 a 17:00. Chyba…

Wu Xing, czyli pięć elementów

Wcześniej wspomniałem, że cały cykl zodiakalny w Chinach obejmuje aż 60 lat. Skąd to się bierze? Cóż, do znaków zodiaku dochodzi jeszcze Wu Xing – Pięć Zmian (albo Przejść?). Pierwotnie to określenie odnosiło się do pięciu „podstawowych” planet – Jowisza, Saturna, Merkurego, Marsa i Wenus. Ze względu na błędne tłumaczenie i analogię z czterema żywiołami w ten sam sposób opisuje się Wu Xing. Mamy więc pięć żywiołów – drzewo, ogień, ziemię, złoto i wodę.
Niestety na tym nie koniec, ale tutaj kończy się moje zrozumienie skomplikowania tematu. Dochodzą jeszcze kwestie równowagi (yin i yang), Czterech Filarów Przeznaczenia, Dziesięciu Niebiańskich Pni i Dwunastu Ziemskich Gałęzi. Do rozszyfrowania tego wszystkiego zaś służy Purpurowa Gwiezdna Astrologia. Jak widać, horoskop nie jest prostą dziedziną i pierwsza lepsza osoba z ulicy tego nie rozszyfruje.

Festiwal Wiosny w zimie

Zejdźmy jednak na ziemię i przyjrzyjmy się najciekawszym rzeczom związanym z celebracją Księżycowego Nowego Roku.
Tak po prawdzie to wcześniej napisałem, skąd wziął się chiński zodiak, a nie wyjaśniłem, skąd tak huczne celebracje samego początku roku. Spieszę naprawić swój błąd!

Groźny Nian!

W starożytnych Chinach Nian nawiedzał jedną z wiosek, by pożreć ludzi i dzieci (te ponoć były najsmaczniejsze!). Pewnej wiosny wędrowiec pojawił się w wiosce i postanowił rozwiązać problem z nawiedzającą ją bestią. Podczas gdy bojaźliwi wieśniacy ukryli się przed potworem, stary podróżnik porozwieszał czerwone wstążki (w jednej z wersji zademonstrował potworowi swoją czerwoną bieliznę) i porozstawiał petardy w wiosce. Nian został przepędzony, a wraz z nim zniknął wędrowiec. Wieśniacy dodali dwa do dwóch i żeby potwór nie powrócił, rozwieszali czerwone dekoracje, lampy i ozdoby na drzwiach i oknach. Nosili też czerwone szaty, a wraz z nadejściem Nowego Roku huczne wystrzały fajerwerków i petard miały zapewnić, że bestia nigdy nie powróci.
Od tej pory nadejście kolejnego roku nazywane jest czasem Guo Nian – Przejściem Bestii.

Celebrację Nowego Roku Chińczycy traktują bardzo poważnie. Każdy z 15 dni jest przeznaczony na określone aktywności – jedzenie, odpoczynek, oddawanie czci bogom, odganianie złych duchów, odwiedziny u przyjaciół, dzień tylko dla rodziny (przyjmowanie wtedy gości przynosi pecha!), urodziny Nefrytowego Cesarza i koniec końców Festiwal Lampionów.

Z celebracją wiąże się szereg tradycji, z których poniżej przedstawię wam najciekawsze.

Na Festiwalu Latarni pojawiają się latarnie!

Daj pieniążek! – o tradycjach słów kilka

Jedną z ciekawszych tradycji związanych z całym Festiwalem Wiosny są hóngbāo – czerwone koperty zawierające od kilku banknotów do całkiem pokaźnej ilości tychże. Co ciekawe zwyczaj ten łączy się z wcześniej przytoczoną legendą o Nianie. Uznaje się, że wiązano kiedyś monety czerwoną wstążką (wiecie, juany mają dziurki) i wieszano je na drzewach, żeby chronić domostwo przed nieszczęściem, chorobami i złymi duchami. Później pojawiły się jednak banknoty, więc wstążki zastąpiły koperty, a zamiast wisieć na drzewach, przekazywane są teraz z rąk do rąk jako symbol bogactwa i życzenia szczęścia. Wręczenie ośmiu „pieniążków” jest postrzegane jako szczęśliwe ze względu na podobne brzmienie słowa „osiem” i „bogactwo” w języku chińskim.

This slideshow requires JavaScript.

Większość noworocznych tradycji czerpie jakieś elementy z chińskich legend, a w szczególności z tej o przepędzeniu złowrogiej bestii. Czerwony kolor zalewa chińskie domy i ulice, pojawiając się na drzwiach, oknach i lampionach. Wszystkie te zabiegi sprowadzają się do dwóch rzeczy – odegnania złych duchów i sprowadzenia tych dobrych, zapewniających szczęście i bogactwo.
Często na drzwiach można znaleźć tzw. menshen – bogów drzwi. Jest ich cały zastęp, a najstarsza wzmianka znajduje się chyba w Wyprawie na Zachód, o której szerzej wspomnę innym razem (teraz wystarczy wam wiedzieć, że jest to jeden z czterech eposów chińskiej literatury). Wizerunki te zazwyczaj pojawiały się na deseczkach z drewna brzoskwiniowego i początkowo przedstawiały złowrogo wyglądających generałów chińskiej armii czy samego Nefrytowego Cesarza. Później zaczęły się też pojawiać na nich uroczo wyglądające bobasy, ludzie przy codziennych czynnościach, sceny z legend i mitów czy w końcu sami „wyżsi” bogowie w obecności zwierząt im przypisywanych. Jedną z często pojawiających się bogiń jest Chang’e – bogini Księżyca (która też pojawia się w Wyprawie…).

Oto i petardy rozkładane pod drzwiami!

Skoro już przy drzwiach jesteśmy, tradycyjnie w pierwszy dzień nowego roku o północy odpala się w nich mały zwitek petard i wystrzeliwuje się trzy fajerwerki. Ma to symbolizować pożegnanie starego roku i powitanie nowego. Im głośniejsze są trzy wystrzelone fajerwerki, tym więcej szczęścia i powodzenia w nadchodzącym roku. Ta tradycja zawędrowała do nas i stąd właśnie wzięły się nasze huczne obchody Nowego Roku. U nas jednak zamiast trzech wystrzałów jest półgodzinna salwa, musimy więc opływać szczęściem jak mało który naród. Niestety w wielu chińskich prowincjach fajerwerki są obecnie zakazane.

Ostatnią z tradycji nawiązujących do niesławnego potwora Niana jest tradycyjny Taniec Lwa (wu shi). Wraz z Tańcem Smoka (wu long) są wykonywane w tym samym celu, co wszystkie pozostałe rzeczy, które związane są z całymi obchodami – więcej szczęścia! W przypadku Tańca Lwa sytuacja jest o tyle interesujące, że w Chinach lwy raczej nie występują, stąd przypuszczenie, że Taniec ten jest „z importu” (np. z Persji). Dawniej przebierańcy polowali na zielone warzywa, w których ukryte były hóngbāo z pieniążkami. Często zawieszone były na wysokości kilku metrów i tylko zdolny praktykant sztuk walki był w stanie dostać się do takich zdobyczy. Obecnie „lwy” tańczą przed restauracjami, co ma przynieść powodzenie w biznesie.


Z Tańcem Smoka sprawa jest równie ciekawa. Tutaj ilość potencjalnego szczęścia można zwiększać wydłużając smoczy konstrukt. Smoki mają dzielić się swoją mądrością i przynosić szczęście, pomyślność i płodność. Nasze europejskie smoki sieją tylko ogień i zniszczenie 🙁

O kolorach słów kilka

W chińskiej sztuce i kulturze dominuje Teoria Pięciu Elementów, którymi są Drewno, Ogień, Ziemia, Metal i Woda. Nie inaczej jest z kolorami, które korespondują z odpowiednimi „żywiołami” – zieleń (a właściwie qing – takie połączenie zielonego i niebieskiego), czerwień, żółty, biały i czarny. Nie trudno zauważyć, jaki kolor dominuje podczas Święta Wiosny. Czerwień jest kolorem radości, symbolizuje również odwagę, prawdę i szczerość. Często czerwień przełamywana jest żółtym albo złotym kolorem, co nawiązuje do zdobień szat cesarskich. Żółty symbolizuje środek wszystkiego, szczęście – jest zarówno yin i yang.

Na żywo musi zachwycać jeszcze bardziej!

Festiwal Latarni

Zwieńczeniem obchodów jest Festiwal Latarni. Jest to dzień pierwszej pełni księżyca w danym roku. Święto to obchodzone jest w Chinach co najmniej od dwóch tysięcy lat. Czerwone lampiony symbolizujące szczęście i nadzieję wznoszą się ku niebu, rozświetlając noc swoim blaskiem. Jeśli oglądaliście Zaplątanych, to wiecie, o co chodzi.
Kiedyś Festiwal był świętem podobnym do zachodnich Walentynek – nastolatkowie pod opieką rodziców byli swatani między sobą. Obecnie, mimo, że wciąż równie skomercjalizowane, co dzień św. Walentego, straciło na znaczeniu jako święto miłości. Lampiony również „wyewoluowały” – z prostych papierowych dekoracji w małe technologiczne dzieła sztuki zachwycając pomysłowością i kunsztem wykonania. Wraz z biegiem lat uczestnicy rozwinęli zabawę, dołączając do lampionów zagadki z nimi związane (dēng mí). Zagadki nieraz potrafią sprawić tak wielką trudność, że przyrównywane są do drapieżnych tygrysów!

W czasach globalizacji wspaniałe jest to, że wcale nie trzeba jechać do Chin, żeby celebrować Księżycowy Nowy Rok, bo wydarzenia z tym związane organizowane są na całym świecie.
Żegnając rok 2017, będę pamiętał o niesamowitej ilości szczęścia, po jakie przyjdzie mi sięgnąć, odpalając cała baterię fajerwerków i wykonując Taniec Smoka.

Mam nadzieję, że równie dobrze bawiliście się, poznając wszystkie te rzeczy, co ja szukając informacji na ich temat.

Gõng xǐ fā cái! Bądźcie szczęśliwi i bogaci!