Dramat gracza

Gracz też może przeżyć dramat. Jeden z nich to utrata save’ów. Wystarczy nie robić backupu.
„Wiedźmin 3” jest cudowną grą, pochłaniającą bez reszty i dostarczającą niesamowitej ilości rozgrywki. W dniu premiery w moje ręce trafiło pudełeczko z cieplutkim jeszcze „Wiedźminem”. W środku mapa, soundtrack, dodatkowo plakat, smyczka, kod do GOG’a (goodoldgames.com)…
Dla niewiedzących GOG to swego rodzaju alternatywa dla Steama i krwiożerczych zapędów Gabe’a Newella. Nie ma znienawidzonych przez wszystkich DRM i wszyscy się cieszą. Jest jednak jedna istotna rzecz, którą Steam ma, a GOG nie posiada… Cloud Saving.
Przechwytywanie

35 godzin twojego życia – puff!

Dzisiaj doceniłem jak istotną rolę pełni save zachowany w chmurze na Steamie. 35 godzin spędzonych przy najnowszej części „Wiedźmina” przepadło bezpowrotnie wraz z błędem systemu. Tak właśnie wygląda dramat gracza.
 
35 godzin życia !
Wszystko trzeba zaczynać od początku. Każdy byłby chyba rozczarowany. Postanowiłem, że będzie to ostatni raz, kiedy straciłem tego typu dane.
Znalazłem w sieci program GameSave Manager. Nie wymagało to niesamowitych umiejętności w zakresie googlowania – „game save backup” wystarczyło.
Program jest bardzo sympatyczny z kilku względów:
  • jak mu powiemy, robi backupy sam
  • wykrywa zainstalowane gry sam
  • możemy mu dorzucić niestandardowe lokacje, gdzie ma szukać save’ow
  • może wysyłać backupy an Dropbox, OneDrive, nasz własny FTP, box.net i Google Drive
Summa summarum
Żałuje, że nie używałem tej aplikacji wcześniej. Straconego czasu nikt mi nie odda.
Z drugiej strony ta sytuacja sprawiła, że mam ochotę zacząć „Wiedźmina” od części pierwszej i zacząć kręcić Let’s playe. Co z tego wyjdzie? Najpierw muszę skołować kamerkę internetową, a później?… Słomianemu zapałowi mówimy NIE!