the-witcher-1-wallpaper-2

Skończyłem pierwszego Wiedźmina!

Jakkolwiek z opowiadaniami i Sagą poszło jak z płatka, to gra mnie nie rozpieściła. Zanim jednak zdradzę, czy warto było po raz drugi podejść do pierwszego Wiedźmina, dowiecie się jak doszło do realizacji samej gry.

Z annałów historii

wiedzmin-1997-2Zanim za historię Wiedźmina zabrało się wszystkim już dzisiaj znane studio CD Projekt RED, nad grą pracował Adrian Chmielarz (ten od Zaginięcia Ethana Cartera) ze swoim studiem Metropolis. Realizacja tego projektu nie doszła jednak do skutku, licencja wygasła, a rozglądająca się za nowym źródłem finansowania firma CD Projekt zwróciła swe spojrzenie ku produkcji gier. Rozpoczęto prace nad Wiedźminem! Nie była to jednak gra, którą ostatecznie dostaliśmy w 2007 roku. 86392687W oryginalnej wersji gry, do której scenariusz pisał pisarz Jacek Komuda, mogliśmy wygenerować własnego wiedźmina i nim ruszyć do walki m.in. z wilkołakami. Pierwsze screeny, które zobaczyłem w śp. Świecie Gier Komputerowych budziły moje zaciekawienie (szczególnie, że gra powstała na przerobionym i całkiem ładnym silniku innej polskiej gry, Mortyr) – niestety przez długie lata niezaspokojone, ponieważ słuch po grze zaginął. Jak się okazało, gra trafiła do kosza i produkcję zaczęto od zera.

Tym razem udało się zdobyć licencję Aurora Engine od BioWare, które na tym silniku stworzyło Neverwinter Nights czy Knights of the Old Republic. Podstawy REDzi mieli solidne, więc czym prędzej wzięli się do roboty i już po 7 miesiącach zaprezentowali na E3 2004 pierwsze efekty swojej pracy w postaci 20-minutowego dema. O dziwo, bohaterem wciąż nie był Geralt, a nasz własny wiedźmin. Na E3 2006 dostaliśmy już całkiem pokaźny fragment rozgrywki wraz z walką, zdecydowanie lepiej wyglądający niż wersja z 2004 roku. Produkcja gry przeciągnęła się aż do 2007 roku, w którym to 26 października nastąpiła premiera!

Długo oczekiwana premiera

Wiedźmin - Edycja KolekcjonerskaEdycja Kolekcjonerska pierwszego Wiedźmina do tej pory stoi na szafie w moim rodzinnym domu. Można się domyślić, że oczekiwałem premiery dosyć niecierpliwie. Nie obyła się ona bez problemów. Minimalne wymagania były dosyć wywindowane, co skutecznie minimalizowało przyjemność z rozgrywki. Przy pierwszym przejściu gra miała tendencje do wieszania się na moim sprzęcie, loadingów, które starczały mi, żeby zaparzyć herbatę czy zrobić kanapki. Koniec końców jednak Pierwsza Dobra Polska Gra™ spełniła oczekiwania (nie tylko moje ale i innych graczy)! A jak się spisuje po latach?

(Nadmienię jeszcze, że grałem teraz już w Edycję Rozszerzoną aka Director’s Cut, spatchowaną i wielokrotnie poprawianą, więc gra pod względem wydajności wiele zyskała).

Czy Wiedźmin teraz ssie?

I tak… i nie…

Są jednak rzeczy, które mi się w nim mocno nie podobają.

Grafika oczywiście jest mocno leciwa. Otoczenie jest jeszcze znośne i całkiem fajnie się po nim poruszać, jednak to, co bije po oczach, to paskudne modele niektórych postaci. Pfu! Wszystkich postaci, poczynając od wieśniaków, przez miejski motłoch, krzyworyje elfy, pustelników, kończąc na takich znamienitych postaciach jak Triss Merigold czy nasz ukochany Geralt. Biednego Zoltana zostawmy już w spokoju.

Już nawet nie będę mówił o tym, że walka była kiepsko przemyślana (chociaż opierała się na ciekawym koncepcie), że ekwipunek chujowo zaprojektowany, że system dnia i nocy tylko denerwuje, bo dziennik zadań prowadzi w miejsca, w których postaci z questów nie ma cały dzień. To wszystko nieważne. To, czym Saga Sapkowskiego stała, to fabuła!

Do historii Geralta wracamy 5 lat po wydarzeniach z Sagi. Biały Wilk zostaje znaleziony w lesie z jakże wygodną amnezją. W związku z tym, że nic nie pamięta, dostajemy wygodne wprowadzenie i chwilę później akcja rusza naprzód wraz z najazdem Salamandry na Kaer Morhen. Tutaj pojawia się zgrzyt.

Zacznijmy od tego, że fabuła gry jako samodzielnego tworu, kompletnie oderwanego od wiedźmińskiego uniwersum byłaby naprawdę ciekawa i zajmująca. Szczególnie końcowy twist, który oczywiście w jakimś stopniu jest spodziewany, jednak budowanie wszystkich wątków i połączenie ich w całość wyszło naprawdę zacnie.

Problem jednak zaczyna się w momencie, kiedy wspomniana fabuła zaczyna funkcjonować w ramach uniwersum, które bardzo dobrze znamy z książek i wykorzystuje postacie z tychże w sposób bardzo… cóż, pozostawiający wiele do życzenia. Można się czepiać o wiele rzeczy – o dekolt Triss, który mógłby sięgać do pępka, o Białą Raylę, która w grze jest czarna i zamiast haka ma normalną rękę, czy chociażby to, że wszyscy nagle wiedzą o Loży Czarodziejek. Moim problemem jest jednak to, że cała ta intryga nie pasuje do tego świata. Tajemnicza organizacja Salamandra wykrada wiedźmińskie tajemnice? WTF? Wiedźmini trzymają swoje tajemnice w piwnicy przez nikogo niestrzeżone? WTF? Przecież Kaer Morhen stoi puste, bo wszyscy są na szlaku i co wtedy z tymi tajemnicami? Pod kamieniem je chowają? Pies trącał już skradzione wiedźmińskie tajemnice. Dalej mamy więcej potworków – wioskę wieśniaków nękanych przez widmowego psa, który się zmaterializował, bo… mógł, dziecko, którym wiedźmin ma się opiekować, rasistowski Zakon Płonącej Róży, detektywa Raymonda, dwie najeżdżające na siebie rude laski, rozpieszczona królewna, której nie powinno być w tej historii, bo ostatni raz jak o niej słyszeliśmy była niedorozwinięta, Balladynę 2.0 i Panią Jeziora czy w końcu wizje ze snów… Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, którą jest wątek Alvina i walki między Zakonem i Scoia’tael. Wątki prowadzone są absurdalnie i z jednej strony stawiają na wybory moralne, a z drugiej gwizdają na nie i pokazują ich znikome konsekwencje. W tej grze nie ma żadnego wyboru, który miałby jakieś znaczenie dla nieliniowości fabuły – wszystko i tak zmierza do jednego słusznego zakończenia, a różnice są kosmetyczne.

Wiele z tych rzeczy oczywiście odbiera się pozytywnie, chociażby samo zakończenie nudnego I Aktu, gdzie Wiedźmin pokonuje Barghesta i osądza wieśniaków od czci i wiary – takiego monologu nie powstydziłby się napisać Sapkowski (tak mi się wydaje)! Zagadka kryminalna z II Aktu jest bardzo ciekawa, a jej rozwiązanie dosyć zaskakujące. Historia wilkołaka z kolejnego aktu pokazuje te sławetne odcienie szarości wiedźmińskiego świata. Wspomniana wyżej Balladyna 2.0, czyli historia Aliny i Celiny nieźle nawiązuje do klimatu dramatu Słowackiego i polskiej wsi XIX w. Rysą na szkle jest niestety V Akt wraz z Epilogiem, który wydaje się nie tylko przyspieszony, ale i dziwny w konstrukcji. I jeszcze te mutanty…

Nie wiem – może to moje czepialstwo, ale mam problem z tą fabułą. Może to też brak równowagi pomiędzy poszczególnymi aktami, źle rozpisane questy i dziwne wykorzystanie fabularne postaci znanych z książki. A już wisienką na torcie są te wszechobecne numerki z damską obsadą – tu zielarka, tu młynareczka, tam jeszcze Shani czy jakaś driada… Nie mam pojęcia, kto wpadł na ten kretyński pomysł zdobywania kart z nagimi kobietami, ale było to kompletnie niepotrzebne… Chyba, że ktoś wpadł na to, że gra dzięki temu będzie miała kontrowersyjną reklamę.

A co z amnezją Geralta? Cóż – tego pewnie dowiemy się w kolejnej części, bo ten wątek nie wraca.

Summa summarum

Wciąż warto w Wiedźmina zagrać, chociaż toporny interfejs, przydługi wstęp do właściwej gry (Prolog + I Akt) czy źle napisane questy mogą zniechęcać. Jednak jeśli macie się zniechęcać, zdecydowanie pomińcie tę część i wskoczcie od razu w lepszego pod każdym względem Wiedźmina 2, do którego wprowadzenie oglądamy już w Outro Wiedźmina 1. Gra miała potencjał i dużo rzeczy zostało w niej po prostu kiepsko zrealizowanych.

tl;dr – fabuła nie pasuje do wiedźmińskiego świata, można zagrać, ale lepiej od razu w Wiedźmina 2

27004741504_95feef550a_b

E3! Wymarzone targi każdego gracza

Krótko o E3

E3, czyli Electronic Entertainment Expo w tym roku (2016) odbywają się po raz 22. w Los Angeles. Impreza po kryzysie kilka lat temu wraca na dobre tory i rozwija się wraz z przemysłem gier wideo. Chociaż formuła trochę się zmieniła i najważniejsze teraz są premierowe konferencje poszczególnych firm, sama impreza budzi nieporównywalne z niczym zainteresowanie!

Tak było w 2015…

Zanim przejdziemy do tegorocznych niespodzianek, taka szybka przypominajka, co mnie jarało rok temu.

Wielkie emocje wzbudziła zapowiedź Fallouta 4, o czym możecie przeczytać tutaj. Poza F4 pokazano pierwsze materiały z Rise of the Tomb Raider, niesamowicie klimatycznym zwiastunem zapowiedziano dodatek do Star Wars The Old Republic. Pojawił się też pierwszy materiał z oczekiwanego Mass Effect Andromeda (co prawda bez fragmentów rozgrywki, ale dowiedzieliśmy, że gra jest w produkcji). EA i DICE pokazali od dawna wyczekiwane Mirror’s Edge 2. UbiSoft zaś zaskoczył toną nowych zapowiedzi – South Park Fractured But Whole, For Honor i Ghost Recon Wildlands. No i jeszcze nie można było zapomnieć o zapowiedzi kolejnego Deus Ex!

Poza tym była jeszcze tona gier, które obeszły mnie zdecydowanie mniej. Wiecie co jest najlepsze? 60% z gier zapowiedzianych w zeszłym roku do tej pory nie miało premiery. A po części słuch zaginął…

e3-convention-2015-1

2016 rokiem wycieków

Niestety E3 2016 nie będą zapamiętane jako najbardziej wyjątkowe targi. Na kilka dni przed samymi konferencjami wyciekły informacje nt. Watch_Dogs 2, Titanfalla 2, samodzielnej edycji Gwinta, nowej wersji Xboxa, Injustice 2, Dead Rising 4, State of Decay 2… no sporo tego. Brak niespodziewanych zapowiedzi był największą wadą konferencji. Czy było jednak coś co dostarczyło emocji? Rzućcie okiem poniżej.

Wszystkie zwiastuny do gier są podlinkowane w tytułach.

EA zasypuje sequelami

27574561571_5f0af66386_b

„Elektronicy” zaczęli od zapowiedzianego już wcześniej Titafalla, który nie wzbudził niesamowitych emocji. Pierwsza część cierpiała ze względu na brak kampanii single-player, w „dwójce” twórcy postanowili naprawić ten błąd, co zapowiada solidną grę. Szkoda, że nic więcej.

Po konferencji EA oczekiwano przede wszystkim nowych materiałów z oczekiwanego od BioWare Mass Effect’a. Niestety dostaliśmy kolejny „making of” zamiast solidnego zwiastuna. Co prawda pojawiło się kilka sekund materiału prosto z gry, jednak nie ma co się oszukiwać, że jest to zawód, szczególnie w obliczu tego, że gra wciąż jest zapowiadana na pierwszy kwartał 2017.

EA postanowiło jednak zaskoczyć na innym polu – najnowsza FIFA będzie miała tryb fabularny! Czy to wystarczająco, żebym wrócił do gry po 14. latach? Wątpię, ale z chęcią poznam opinie na temat tego interesującego twistu w grze sportowej. No i  FIFA będzie robiona na tym samym silniku co Battlefield, czyli możemy się spodziewać destrukcji otoczenia ; )

Ogólnie rzecz biorąc konferencja EA nie była niczym szczególnym. Pojawiły się jeszcze informacje nt. nowych gier ze świata Star Wars, jakaś gra VR w tym świecie. jakiś indyk i fenomenalnie zapowiadający się Battlefield 1, ale na temat tego ostatniego wypada napisać coś oddzielnie. Ogólnie zawód…

EA

Bethesda, czyli konferencja 7 developerów

Słowem wstępu – Bethesda należy do ZeniMax Media i tak naprawdę to ZeniMax hostuje tę konferencję. Wydawca ten ma pod sobą Bethesde (Fallout, The Elder Scrolls), Arkane Studios (Dishonored), id Software (DOOM, Quake) czy Machine Games (nowy Wolfenstein). Jak widać pomimo tylko kilku studiów Bethesda ma całkiem niezłe portfolio. Wykorzystano to i zaczęli z grubej rury – Quake wraca w postaci Quake Champions. Czym będzie nowa odsłona legendarnej marki? Wygląda to na Overwatch na serio – bohaterzy o innych umiejętnościach itp. Cóż, Unreal Tournament powraca, wiec dlaczego Quake miałby nie wrócić?
Prey_cover_art prey_2_logoPowraca również inna marka z czeluści piekła produkcyjnego – proszę państwa oto PREY! Już nie Prey 2, a PREY (po raz kolejny). Markę prześladuje jakieś fatum – poprzednia gra pod tym tytułem powstawała 11 lat. Kolejną odsłonę zapowiedziano w 2011 roku, ale z tego co możemy zobaczyć na zwiastunie tamta wersja została wyrzucona do kosza i tak oto dostaniemy coś, co wygląda jak psychologiczny thriller. Wygląda ciekawie, prawda?
Ostatnią grą jaką zaprezentowano był Dishonored 2. W jedynkę nie grałem, jednak wiem, że mnóstwo osób ją sobie chwali. Po zwiastunie dwójki znów mam ochotę zapoznać się z tym światem. Może tym razem się uda?
Ponieważ nie jestem fanem serii The Elder Scrolls pozwolę sobie darować dywagacje nt. karcianek, MMO i remastera Skyrim.
To co jednak mnie totalnie zaskoczyło to DOOM oraz Fallout 4 w technologii wirtualnej rzeczywistości. Do tej pory traktowałem VR jako pewnego rodzaju ciekawostkę, która może się przyjmie, a może jednak niekoniecznie… Wygląda jednak na to, że giganci z branży poważnie myślą o tej technologii, która lada dzień zawita pod nasze strzechy – chyba będzie się trzeba bliżej przyjrzeć tematowi.
Bethesda zrobiła jeszcze jedną niespodziankę fanom. Poniższy screen prezentuje ekran, który szybko mignął na początku konferencji. Co ciekawe są to tytuły gier wraz z datami ich premier. A co jest najciekawsze? Pod tytułami odsłon Wolfensteina (The New Order oraz The Old Blood) pojawił się nowy, nieznany nikomu – New Colossus. Najprawdopodobniej jest to ukryta zapowiedź kontynuacji Wolfenstein The New Order, o której się plotkuje odkąd Alicja Bahleda-Curuś wysypała się w Dzien Dobry TVN!
331239871

 Microsoft w natarciu!

27379777080_5d80c24bcf_bMicrosoft postanowił zaskoczyć już na początku konferencji. Od teraz część gier wydanych na Xbox’a będzie częścią programu Xbox Play Anywhere. Co to znaczy? Kupując grę na Xklocka dostaniemy również jej wersje na Windows 10, a save’y z gier będą synchronizowane pomiędzy platformami. Zacząłeś grę na Xbone? Możesz ją kontynuować w podróży na Windowsie 10. W-O-W! Zapowiedziano też Xbox One S, czyli prostolinijnie mówiąc wersję Slim – nic zaskakującego, ale wygląda ładniej od tego topornego kloca, który gracze chowają teraz w szafkach pod telewizorami. Wszystkich zaskoczył jednak Project Scorpio. „To konsola, o którą prosili developerzy i gracze” – w wielkim skrócie ogłosili maszynkę, którą powinien być Xbox One. Mówi się o wsparciu VR, gier w rozdzielczości 4k i 60 FPS. Brzmi rewelacyjnie! Oby nie była takim zawodem jak obecna generacja konsoli.
Jeśli chodzi o gry to nie pokazano nic powalającego. Kilka nowych, nieszczególnych tytułów, oraz nowe materiały z niespecjalnie porywających już zapowiedzianych (Halo Wars 2, Gears of War 4, Tekken 7, Scalebound) nie powaliło do tego stopnia żebym rzucał się na swoją świnkę skarbonkę i tłukł ją młotkiem.
Prawie zapomniałem – zapowiedziano jeszcze Gwint, czyli karciankę ze świata Wiedźmina 3. Wygląda co najmniej interesująco!
 

PC Gaming Show, czyli nic ciekawego?

alienware-vr-backpack-420-90Część konferencji prowadzona przez AMD pojawiła się na E3 po raz drugi i skupia się wyłącznie na pecetach. Bez zbędnego pitu-pitu pokazywali kolejne gry i prezentowali sprzęt. Szkoda tylko, że było tak mało ciekawych materiałów.
Co jednak ciekawego się tu pojawiło? Wielu zainteresuje Warhammer 40k Dawn of War 3, niestety nie pamiętam kiedy ostatnio grałem w strategie. Widziałem mnóstwo zachwytów nad Oxygen Not Included – nowa gra twórców szalenie popularnego Don’t Starve (wciąż nie rozumiem fenomenu tej gry!). Zainteresowało mnie jednak nowa gra twórców polskiego hitu The Lords of Fallen (DECK 13) – The Surge. Po raz kolejny ma rozgrywką nawiązywać do serii Dark Souls, jednak tym razem w klimatach futurystycznych. Interesująco zapowiada się również Tyranny od twórców Pillars of Eternity. RPG, w którym to zło zwyciężyło, nam przyjdzie zmierzyć się z wyzwaniami oferowanymi przez zepsuty skorumpowany świat.
Po raz kolejny również powrócił temat wirtualnej rzeczywistości. Tym razem w postaci HTC Vive i magicznego plecaka Alienware VR, który jest przenośnym pecetem – cudnie to wyglądało! Warto wspomnieć też polski akcent sektora gier VR, do którego zawita hitowe SUPERHOT.

 Co piszczy w UbiSoft

27658273075_4ecf445ded_bFrancuski gigant pokazał jedynie nowe materiały z zapowiedzianych już gier – Ghost Recon Wildlands, Watch_Dogs 2 (a wielka szkoda, bo świetnie byłoby zapowiedzieć tę grę na konferencji), South Park 2 czy For Honor. Zaskoczenie przyszło jednak na końcu. Najpierw pokazano grę Eagle Flight, gdzie można poczuć się jak ptak latając orłem, a zaraz potem pojawił się symulator mostka statku Enterprise ze Star Treka (gra Star Trek Bridge Crew)! Koncept na grę mnie powalił, szczególnie, że ma możliwości kooperacji i polega na współpracy z pozostałymi graczami, którzy kierują statkiem. W sumie zastanawiam się jak będzie wyglądała sama rozgrywka, ale jestem co najmniej ciekaw.
Steep-video-game-wingsuit-xlargePokazano też nową grę – Steep… w sumie to nie wiem nawet jak to nazwać. Chyba symulator sportów zimowych… w sandboxie? Zamiast oglądać filmiki kręcone GoPro można się pobawić w zjazd na snowboardzie ze szczytu góry czy skoczyć z niej niczym wiewiórka.
Niestety dla mnie ogromnym zawodem był brak jakiejkolwiek zajawki nowego Assasin’s Creed. Cóż pozostaje czekać pewnie do marca 2017, gdzie zazwyczaj pojawiały się zapowiedzi. Kolejnym zawodem jest brak jakichkolwiek informacji o Beyond Good & Evil 2.

A zwycięzcą jest… Sony!

Sony rozwaliło system swoim wstępem. Pominę fakt tego, że zaczęli od orkiestry, która przygrywała cały wieczór. Istotne jest jednak to, że Bóg Wojny powrócił i tym razem zamiast zabijać kolejnych bogów z greckiego panteonu uczy syna polować i tłucze nordyckie trolle. Czekam na więcej – jeśli kogoś do kupna PS4 nie przekonało Uncharted 4, jestem pewien, że zrobi to właśnie God of War!
Po tej bombie Sony postanowiło zaskakiwać dalej ogłasza premierę The Last Guardian! Gra twórców ICO i Shadow of Collossus była w piekle produkcyjnym od 2007 roku. Do zeszłego roku wielu myślało, że gra przepadła, a tutaj wreszcie ją dostaniemy! W ICO miałem okazję zagrać dopiero w zeszłym roku i gra oczarowała mnie swoim klimatem. Z dużym zainteresowaniem wypatruję kolejnej magicznej przygody od Team ICO.
Z zaskoczeń dostaliśmy jeszcze zapowiedź gry Spider-Man. Zwiastun zapowiada soczystą pajęczą rozgrywkę, która przebije pewnie całkiem zacne Shattered Dimensions.
Poza tym nie mogło zabraknąć segmentu VR. Sony utwierdziło mnie w przekonaniu, że to poszło w ten projekt mnóstwo hajsów. PlayStation VR będzie oferowało na starcie 50 (sic!) gier, w tym Batmana, misję ze Star Wars Battlefront czy ciekawie wyglądającego FPS’a Farpoint.
27060011933_f107d66315_b

E3 wciąż trwa!

Póki E3 trwa ciężko napisać podsumowanie. Nie zmienia to jednak faktu, że rewolucji nie ma. Jest mnóstwo sequeli, mało nowych marek – widać, że duże firmy boją się w nie inwestować. Zdecydowanie uwagę należy zwrócić na wszechobecne na konferencjach skupienie na technologiach wirtualnej rzeczywistości. Ewidentnie widać, że coś się kroi w tym temacie.

Z zachwytami jeszcze poczekam i zrobię podsumowanie co ciekawych tytułów.

PS. A gdzie Nintendo? Nintendo nikogo nie obchodzi 😀

tl;dr

EA – zapowiedzieli Titanfall 2, nic nowego nie pokazali w związku z Mass Effect Andromeda, FIFA będzie miała fabułe, a poza tym same sequele i jedna gra indie;

Bethesda – będzie nowy Quake, będzie nowy PREY (ale nie Prey 2, który był wcześniej zapowiedziany), będzie tona DLC do Fallouta 4 oraz Skyrim Special Edition;

Microsoft – będzie Xbox One S oraz nowa konsola pod kryptonimem Project Scorpio, poza tym wprowadzają cross-gaming w postaci Xbox Play Anywhere oraz pokazali materiały z już zapowiedzianych gier;

PC Gaming – na początku Dawn of War 3, później same mniejsze produkcje i na koniec Deus Ex Mankind Divided;

UbiSoft – materiały z zapowiedzianych już gier, fajny pokaz gier VR (Eagle Flight i Star Trek Crew Cridge) oraz zapowiedź Steep – symulatora sportów ekstremalnych;

Sony – najlepsza konferencja! zapowiedź nowego God of War, potwierdzenie premiery The Last Guardian, zapowiedź Spider-Man’a oraz sekcja nt. PlayStation VR, które na starcie otrzyma 50 tytułów!